Tokyo LosT Tracks, czyli lofi prosto z Japonii

Tokyo LosT Tracks, a raczej Tokyo LosT Tracks -サクラチル- w pełnej swojej nazwie to projekt dosyć nietypowy. Dowiedziałem się o nim podczas streamów ANIPLEX Online Fest 2020, które miały miejsce 4 i 5 lipca na YouTube i od razu zacząłem szukać o nim więcej informacji.

Jak wkrótce się dowiedziałem, poza japońskimi stronami w mediach nie istnieje o nim żadna wzmianka i w związku z tym stwierdziłem, że sam coś o tym napiszę.

Czym jest ten projekt?

Tokyo LosT Tracks to projekt multimedialny, który stworzony został przez Sony Music Japan. Jego zakres obejmuje całodobowy stream na YouTubie i liczne wydania muzyczne dostępne na ich kanale i platformach streamingowych takich jak Spotify czy Apple Music.

Całość tego projektu skupia się na ogólnopojętej muzyce Lo-fi, z którą pewnie nie jedno z was miało styczność, chociażby poprzez liczne proponowane streamy na YouTubie.

Czym różni się on od podobnych przedsięwzięć?

Jest to prawdopodobnie pierwszy projekt, który wziął pod uwagę Lo-fi jako faktyczny gatunek i zaczął zbierać oraz kontraktować małych artystów, który teraz mogą faktycznie się z tego utrzymywać i uczynić to swoją pracą. Jak wszyscy wiemy muzyka spod tego gatunku bardzo długo utrzymywała się niezależnie na Bandcampie i SoundCloudzie a w tym momencie na naszych oczach dokonuje się mała rewolucja w tym świecie.

Bardzo cieszy mnie też fakt tego, że poza nowymi artystami utwory skomponowali też tacy twórcy jak np. Kensuke Ushio (odpowiedzialny za soundtrack do “Devilman Crybaby”, “Japan Sinks” czy “Koe no Katachi”), co zdecydowanie zwiększyło popularność całości i dało szansę zaistnieć wcześniej wspomnianym świeżym twarzom na scenie.

Gdzie można tego posłuchać?

Jak już wspomniałem wyżej, na YouTube nadawany jest stream, tam też można posłuchać każdego utworu indywidualnie a dodatkowo znajdują się one także na Spotify i Apple Music.

Podsumowanie

Wiem, że artykuł ten nie jest typowym dla mojego bloga ale stwierdziłem, że warto rozpopularyzować trochę ten temat. Sam natknąłem się na to całkowitym przypadkiem a w tym momencie jest to prawdopodobnie najczęściej słuchana przeze mnie playlista na Spotify.

Warto, żebyście odtworzyli chociaż kilka utworów i w ten sposób dali znać Sony, że lofi to pełnoprawny gatunek i warto w niego inwestować.