Sezonowe Recenzje Anime #05 – Jesień 2020

Blokada twórcza przeminęła a ja wracam na bloga bardziej wypoczęty i silniejszy niż kiedykolwiek. Zimą miałem sporo pracy nie wliczając w to zaliczeń i szczerze powiedziawszy miałem niezbyt wiele czasu żeby dokończyć sezonówki czy napisać recenzje.

Udało mi się jednak w końcu dokończyć wszystko i nadgonić Zimę 2021 więc możecie spodziewać się teraz trochę regularniej wydawanych wpisów.

Serie TV

Tonikaku Kawaii

Studio: Seven Arcs

Gatunki: Komedia, Romans, Sci-Fi, Slice of Life

Opis: Fabuła rozgrywa się wokół protagonisty o imieniu Nasa. W dniu swoich egzaminów wstępnych do liceum spotkał on piękną dziewczynę o imieniu Tsukasa. Wierzył on, że było to jego przeznaczenie, które mówi mu, że w końcu znalazł on swoją partnerkę życiową. Jego plany krzyżuje jednak wypadek samochodowy, którego był on uczestnikiem, co uniemożliwiło jego uczestnictwo w egzaminach.

Po tym jak Tsukasa pomogła zranionemu Nasie wyznał on jej swoją miłość. Tsukasa zgodziła się na związek pod warunkiem, że wezmą oni ślub. Rok później Nasa zdał perfekcyjnie testy ale zdecydował się na zamieszkanie samemu i rozpoczęcie pracy dorywczej. Po tym jak ukończył on osiemnasty rok życia, Tsukasa pojawiła się ponownie i tak zaczęło się ich szczęśliwe, romantyczne i tajemnicze nowe życie.

Recenzja: “Tonikaku Kawaii” to jeden z najlepszych romansów jakie miałem okazję obejrzeć w ciągu ostatnich lat. Niestety nie jest on bez wad.

Fabuła tej serii jest niesamowicie zabawna i sam koncept na nią jest zaskakująco pomysłowy jak na wydawałoby się prosty romans. W trakcie trwania opowieści o beztroskim, małżeńskim życiu przez cały okres trwania serii przebijały się momenty pokazujące wcześniejsze życie tajemniczej Tsukasy przed spotkaniem Nasy. Nie wiem dlaczego ale w wersji animowanej oddziaływało to na mnie dużo bardziej niż w formie mangowej. Nie jest to w żadnym wypadku główny wątek tej serii ale mimo to warty jest on przemyślenia jako że może ukazać nam on potencjalne zakończenie serii.

Animacja jak i artstyle były przeciętne. Mam jednak odczucie, że włosy pary głównych bohaterów są “wyblakłe” i przez to sprawiają dziwne wrażenie wizualne porównując je chociażby do tłą czy innych postaci w serii. Tła były momentami niedopracowane i bardzo płaskie a w innych sytuacjach były niczym wyciągnięte z Yuru Campu. Tworzy to bardzo dziwne wrażenie bo przez to zdecydowanie bardziej wpada to w oko.

Najbardziej irytującym elementem całego anime był za to głos głównego bohatera – Nasy. Był on jak dla mnie zdecydowanie zbyt wysoki jak na osobę mającą 18 lat. Rozumiem zamysł autorów, którzy chcieli w ten sposób zaznaczyć jego roztrzepanie ale mimo wszystko było to elementem moim zdaniem zbędnym i zaburzającym całość tego tworu.

Pomijając jednak te aspekty anime to warto obejrzeć chociażby ze względu na słodką do granic możliwości fabułę i ciekawe postacie. Jest to jeden z niewielu romansów, który ostatnimi czasy poważnie mnie zaskoczył a jest to jeden z najczęściej oglądanych przeze mnie gatunków.

Majo no Tabitabi

Studio: C2C

Gatunki: Przygodowe, Komedia, Fantasy

Opis: Pewnego razu żyła sobie czarownica Elaina, która wyruszyła w podróż dookoła świata. W jej trakcie spotkała ona ludzi wszelkiego rodzaju, od kraju pełnego czarownic do giganta zakochanego w swoich własnych mięśniach. Z każdym takim spotkaniem stawała się ona jednak częścią ich historii a jej mały świat powiększał się trochę.

Recenzja: “Majo no Tabitabi” to idealny przykład tego jak można stworzyć serię składającą się z kilku opowieści bez stałej linii fabularnej.

Jest to jedna z niewielu serii, którym nie mogę zarzucić kompletnie nic. Ze względu na różnorodność tematyki pokrywanej przez tą serię cały czas czułem się zaangażowany w jej rozwój i z utęsknieniem czekałem na każdą kolejną opowieść.

Jak wspomniałem już wyżej, seria ta za wyjątkiem pierwszych odcinków stanowiących wstęp i zapoznanie z bohaterką nie ma stałej linii fabularnej jako że seria ta jest dziennikiem jej podróży. Część postaci poznanych we wcześniejszych odcinkach pojawia się później ale nie stanowią one centrum akcji. Nie dajcie się zmylić słodkiej okładce, nie jest to seria tylko dla dzieci. W jednym z odcinków przed emisją w japońskiej telewizji umieszczono ostrzeżenie o brutalnych scenach. Śmiało mogę nazwać tą serię zbiorem animowanych opowiadań dla dorosłych.

Artstyle i animacja są absolutnie przepiękne i nie wiem jak duży budżet został włożony w tą serię ale studio C2C bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie nakładem pracy włożonym w nową i niespecjalnie popularną serię.

Wszystkie postacie pojawiające się w serii mają świetne designy i zdecydowanie zapadły mi w pamięć, w szczególności główna bohaterka Elaina. Nie tylko ze względu na jej słodki wygląd ale także na dosyć specyficzny charakter i swój narcyzm na początku każdego odcinka.

Śmiało mogę polecić obejrzenie tej serii. Zaufajcie mi, że nie skończy się na tylko jednym odcinku.

Akudama Drive

Studio: Studio Pierrot

Gatunki: Akcja, Sci-Fi

Opis: Dawno temu kraje Kantou i Kansei toczyły ze sobą wojnę, która doprowadziła do podziału świata. W jej wyniku Kansei stało się wasalem Kantou. Rząd i policja Kansei odmówiły jednak takiego zakończenia i zbrodnie zaczęły być na porządku dziennym. Przestępcy ci zwani są Akudama.

Recenzja: “Akudama Drive” to seria, która ma tak samo wielu zwolenników co krytyków. Ja jestem jednak pomiędzy nimi wszystkimi.

Seria ta ma swoje bardzo mocne strony ale fabuła niestety trochę kuleje i nie jest w stanie odratować tego ani przepiękny artstyle ani ciekawe character designy.

Największym problemem fabuły było niesamowite przeciąganie do połowy serii tylko po to, żeby potem wszystko nabrało tempa tak wysokiego, że po obejrzeniu kolejnego odcinka tydzień później nie pamiętałem co tak właściwie działo się wcześniej. Seria ta dużo lepiej sprawdziłaby się moim zdaniem w krótszym formacie bo bardzo wyraźnie odczuć można było, że materiału było za mało. Jest to dziwne szczególnie ze względu na to, że jest to seria całkowicie oryginalna i nie bazująca na żadnym poprzednim tworze.

Jak wspomniałem wcześniej artstyle i character designy to miejsce, w którym seria ta zdecydowanie błyszczy. Zdecydowanie wyczuć można podobieństwa wizualne do serii Danganronpa i jest to zrozumiałe ze względu na to, że fabułę pisał Kazutaka Kodaka odpowiedzialny właśnie za wszystkie gry z tej serii.

Animacja ogółem była całkiem dobra. Nie zauważyłem większych błędów ani ogromnych spadków jakościowych na przełomie całej serii.

Jeżeli chcecie oglądać tą serię to warto obejrzeć ją ze względu na ładne postacie i ciekawy świat. Nie jestem w stanie polecić jej jednak całkowicie gdyż fabuła była dla mnie nienajlepsza.

Assault Lily: BOUQUET

Studio: Shaft

Gatunki: Akcja, Fantasy

Opis: W niedalekiej przyszłości ludzie żyjący na Ziemi postawieni zostali w sytuacji, w której za sprawą wielkich potworów jest ona bliska zniszczenia. Cały świat jednoczy się przeciwko tym potworom i za pomocą nauki i magii z powodzeniem tworzy uzbrojenie zwane CHARM. Wykazuje ono wysoką kompatybilność z nastoletnimi dziewczynami a jego użytkowniczki zwane są Liliami. Na całym świecie powstają Ogrody, czyli akademie wojskowe utworzone do trenowania Lilii. To jest historia dziewczyn, które trenują w jednej z tych akademii aby zostać Liliami.

Recenzja: “Assault Lily: BOUQUET” to jedno z większych zaskoczeń ostatniego czasu. Bardzo przyjemna, lekka i dobrze zanimowana seria z ładnymi i różnorodnymi postaciami.

Momentami działo się zdecydowanie za dużo i wprowadzało to straszne zamieszanie, w pojedynczych odcinkach wątki przeplatały się obficie wybijając z rytmu i dekoncentrując. Sporo postaci wprowadzanych było do serii kompletnie losowo, bez żadnego kontekstu i bez opowiedzenia ich backstory. Można sprowadzić jednak do jednego punktu – anime to stanowić miało reklamę dla gry mobilnej, która wyszła w tym roku. Nie ukrywam też, że jest to całkiem dobra reklama porównując inne serie, które miały to samo na celu takie jak “Kandagawa Jet Girls”.

Pomijając jednak te wady sama fabuła nie miała większych problemów i była sensowna. Dodatkową zaletą w moim odczuciu była obfitość rozgrzewających serce scen z udziałem dwóch głównych bohaterek tego anime.

Character designy są naprawdę dobre, każda z postaci ma w sobie coś charakterystycznego i jest na swój sposób ciekawa. Chciałbym również zauważyć naprawdę dobre wykorzystanie 3D CGI, które nie przeszkadzało w oglądaniu a wręcz wzbogacało doświadczenie. Zdarza się to bardzo rzadko.

Jeżeli chcecie obejrzeć coś niezobowiązującego i z ładnymi paniami to nie szukajcie nigdzie dalej tylko dajcie szansę tej serii. Nie zawiedziecie się.

Iwa Kakeru! Sport Climbing Girls

Studio: BLADE

Gatunki: Komedia, Dramat, Ecchi, Sportowe

Opis: Fabuła toczy się wokół dziewczyn, które są zawodniczkami wspinaczki sportowej a dokładniej wspinaczki po sztucznych ściankach. Uczennica pierwszej klasy liceum Konomi Kasahara odkrywa ten sport w Liceum Kobiecym Hanamiya.

Recenzja: “Iwa Kakeru! Sport Climbing Girls” to seria, którą dokończyłem tylko ze względu na jej nietypowy motyw przewodni jakim jest wspinaczka. Jest to jego jedyna faktycznie dobra strona.

Fabuła jest prosta i bardzo liniowa. Trochę dramy, trochę opowieści o przyjaźni i porażce. Nie wydarzyło się nic, co skupiłoby moją uwagę na ekranie i czego nie mogłem się domyślić. Po trailerach spodziewałem się zdecydowanie więcej w tym aspekcie.

Postacie są typowe i poza cyckami nie wyróżniają się z tłumu. Ich charaktery są bardzo schematyczne a designy nie powalają.

Animacja i ogólny artstyle serii jest sporo poniżej przeciętnej. Już po przeczytaniu zapowiedzi zastanawiałem się, czy uda się dynamicznie odwzorować dosyć skomplikowane ruchy ciałą i mięśni. Niestety moje przeczucia były celne i nie wyglądało to tak, jak bym się tego spodziewał. Dużo więcej czasu w trakcie wspinaczki przeznaczone było na pokazywanie twarzy postaci niż faktycznej pracy ciała.

Naprawdę chciałbym, żeby była to lepsza seria. Na drugi sezon raczej nie ma co liczyć biorąc pod uwagę recepcję i nie jestem nawet w stanie polecić obejrzenia tego, gdyż poza motywem nic innego nie zachęca do jej obejrzenia.

Maou-jou de Oyasumi

Studio: Doga Kobo

Gatunki: Komedia, Fantasy, Nadprzyrodzone, Slice of Life

Opis: Cicho! Księżniczka Syalis próbuje zasnąć. Dawno temu, w zamierzchłych czasach kiedy ludzie i demony żyli razem (w dysharmonii) król demonów porwał ludzką księżniczkę i uwięził ją w swoim zamku. Jej poddani nie mogli sobie tego wybaczyć do dnia, w którym bohater postanowił zacząć Projekt Ratunek Naszej Księżniczki., Co będzie robić uwięziona księżniczka w oczekiwaniu na swojego rycerza w lśniącej zbroi? Strażnicy pod postacią pluszaków ze skrzydłami nietoperza są w porządku, ale jej cela jest strasznie nudna! Wtedy też postanowiła ona położyc się spać, żeby czas mijał jej trochę przyjemniej. Gdyby tylko mogła się wygodnie ułożyć… i nie cierpiała na bezsenność.

Recenzja: Jak wiadomo nie od dzisiaj jestem wielkim fanem adaptacji animowanych przez studio Doga Kobo. “Maou-jou de Oyasumi” nie jest w tym aspekcie inne.

Pomysł na serię jest naprawdę zabawny i ciekawy. Nie spotkałem się wcześniej z podobnym motywem i było to dla mnie naprawdę przyjemne zaskoczenie.

Większość komedii tej serii polega na kontraście postaci z tym co zazwyczaj widzimy w takich seriach. Księżniczka zamiast być przestraszoną i terroryzowaną chodzi sobie po zamku w najlepsze a każdy stara się jej dogodzić, demony zamiast być brzydkimi i okrutnymi są pocieszne i bardzo słodkie (szczególnie postacie takie jak Sakkyun, Alraune czy demony – pluszowe misie) a bohater, który ma ocalić księżniczkę jest niezdarny i ponadprzeciętnie głupi.

Sakkyun z serii “Maou-jou de Oyasumi”.

Fabularnie jest to slice of life i każdy odcinek opowiada inną historię z życia księżniczki jako więźnia króla demonów(który swoją drogą też do najgroźniejszych nie należy). Pomimo tego, że może wydawać się to niezbyt zachęcające to zaufajcie mi, że komedia w tym wypadku robi swoją robotę i każda sytuacja sprawiała przynajmniej uśmiech na mojej twarzy.

O character designach wspomniałem już trochę wyżej ale są one absolutnie prześliczne i nietypowe. Postacie, które nie są humanoidalne mają w sobie lekki posmak kreskówki i świetnie komponuje się to ze sposobem, w jaki przedstawiony jest świat serii. Animacja jest solidna i nie sprawia wrażenia niedopracowanej czy mało płynnej

“Maou-jou de Oyasumi” to seria, którą powinno obejrzeć zdecydowanie więcej osób. Mam wrażenie, że obeszła się ona kompletnie bez echa w internecie a była naprawdę dobra. Z tego co słyszałem autorka mangi była niespecjalnie zadowolona ze sposobu w jaki została ona zaadaptowana ale mi jako osobie, która nie miała z formą czytaną żadnej styczności seria naprawdę mocno przypadła do gustu.

Ochikobore Fruit Tart

Studio: feel.

Gatunki: Muzyczne, Slice of Life

Opis: Fabuła tego anime skupia się na grupie showbusiness’owych “wyrzutków” – początkującej idolce Sakurze Ino, obiecującej początkującej Midori Hemo, byłej aktorce dziecięcej Maeharze Ninie i Nukui Hayu, która jest byłym muzykiem. Wszystkie one mieszkają razem w akademiku.

Kiedy manager Kajino Hoho dowiaduje się, że jest on planowany do wyburzenia, w jego głowie pojawia się olan. Chce on stworzyć nową grupę idolek o nazwie Fruits Tart i spłacić 100 milionów jenów długu.

Recenzja: “Ochikobore Fruit Tart” to anime, które dostarczyło mi dużo więcej niż się spodziewałem. Oczekiwałem zwykłego i niwyróżniającego się anime o idolkach podobnego do serii “Love Live!” czy “[email protected]” a dostałem świetną komedię a może i nawet parodię tego typu serii.

Fabuła już z samego założenia jest całkiem zabawna i irracjonalna. Dołożyć do tego trzeba jeszcze absurdalne charaktery postaci i nieprzewidywaną… seksowność całego anime. Macanie cycków Niny czy rozmowy o tego typu tematach są tutaj na porządku dziennym i nie miałyby szansy zaistnieć w normalnej serii o tematyce idolek. Ending z jakiegoś powodu również jest dziwnie przeładowany artami zawierającymi postacie w różnych “niestandardowych” pozach.

Klatki z endingu.

Character designy w tej serii są dla mnie absolutnie przepiękne, każda z postaci jest na swój sposób interesująca a różnorodność w ich wzrostach i rodzajach ciał świetnie się dopełnia szczególnie, że zazwyczaj widzimy je wszystkie razem. Ta druga właściwość jest również źródłem sporej ilości humoru tego anime.

Jest to anime, które śmiało mogę polecić nawet osobom, kórym do gustu nie przypadają standardowe idolkowe serie, zdecydowanie bardziej skupiono się tutaj na aspekcie komediowym, który jest zdecydowanie bardziej widoczny w trakcie całej serii.

Dropped

  • Adachi to Shimamura
  • Noblesse

Podsumowanie

Jesień 2020 pomimo deficytu anime, które by mnie interesowały była zdecydowanie jednym z lepszych sezonów ostatniego czasu, głównie ze względu na to, że ilość serii została nadrobiona ich jakością.

Jak i gdzie oglądać anime podane na liście możecie dowiedzieć się z mojego poradnika: Anime 101.

Wszystkie opisy zostały przetłumaczone przeze mnie i pożyczone z portalu AniList.