Recenzje Sezonowych Anime #01 – Jesień 2019

Wstęp

W związku z tym, że sezon Jesień 2019 dobiega już końca jest to czas na pierwszy post z serii Recenzje Sezonowych Anime. Tym razem nie oglądałem tak dużej ilości anime co zwykle, głównie ze względu na brak czasu spowodowany pracą i szkołą.

Każde anime przed moją recenzją będzie posiadało kilka informacji na jego temat, czyli gatunki, studio które odpowiadało za animację i opis.

Azur Lane zostało pominięte w recenzjach ze względu na przesunięcie dwóch odcinków o 3 miesiące, o czym możecie przeczytać tutaj.

Assasins Pride

Okładka "Assassins Pride"

Studio: EMT Squared

Gatunek: Fantasy

Opis: Seria osadzona jest w świecie, gdzie tylko osoby pochodzące z rodziny szlacheckiego pochodzenia posiadają manę, dzięki której mogą walczyć z potworami. Kufa to szlachcic urodzony w rodzinie książęcej. Został on wysłany jako korepetytor młodej dziewczyny o imieniu Melida. Jeżeli okazałoby się, że dziewczyna ta nie posiada w sobie many, Kufa ma za zadanie ją zamordować.

Recenzja: “Assasins Pride” to chyba mój największy zawód tego sezonu. Powiedziałbym nawet, że opening i ending są dużo lepsze niż zawartość.

Story tego anime jest okrutnie nudne. Mogłem się tego domyślić w momencie kiedy dowiedziałem się, że wampir ma na nazwisko Vampir. Pomimo kilku bardzo dobrych scen całość okazała się bardzo bezpłciowa i liniowa. Melida wpada w kłopoty i nie może sobie poradzić, wtedy wpada Kufa i robi wszystko za nią. Powtórzcie to 3 razy i macie główny zarys plotu.

Artstyle to najmocniejsza strona tego anime. Sceny walki są animowane bardzo solidnie, aczkolwiek zdarzały się ujęcia, w których pomimo tego, że akcja powinna być dynamiczna wszystko praktycznie stało w miejscu. Podejrzewam, że to kwestia szukania oszczędności. Character designy są kawaii a mundurki i suknie dziewczynek zdecydowanie przyciągają oko.

Voice acting nie był specjalnie mocną stroną tego anime ale nie przeszkadzał też zbytnio. Był po prostu przeciętny.

Chciałbym móc polecić to anime ale nie jestem w stanie ze względu na to, że sam ledwo dotarłem do końca przez tragiczną fabułę. Jeżeli jesteście fanami anime typu “magiczna szkoła” to możecie to obejrzeć tylko po to, żeby zapełnić swój backlog. W innym wypadku nie ma sensu. Polecam za to zobaczyć OP i ED bo są bardzo dobre.

Houkago Saikoro Club

Okładka "Houkago Saikoro Club"

Studio: LIDENFILMS

Gatunki: Komedia, Slice of Life

Opis: Kyoto wiosną. Aya to uczennica liceum, która niedawno wprowadziła się do miasta. Miki to jej nieśmiała koleżanka z klasy i jednocześnie pierwsza przyjaciółka. Pewnego dnia po szkole Aya i Miki śledzą przewodniczącą samorządu uczniowskiego Midori. Docierają do sklepu specjalizującego się w grach planszowych. Bez dłuższego namysłu postanawiają one zagrać w niemiecką grę. Dziewczyny, które poszukują rozrywki niedługo po tym wpadają w ekscytujący świat planszówek.

Recenzja: Gry planszowe i przyjaźń. Krótkie podsumowanie. Bajka ta była moim zdaniem mocno przeciętna. Jedyne, co zapamiętam z tej bajki to gry planszowe w które grały bohaterki i całkiem niezłą animację. Fabuła była praktycznie nieistniejąca i jej przejawy były widoczne dosłownie w 3 odcinkach, włącznie z ostatnim gdzie wszystko skończyło się na wspólnym graniu w grę karcianą.

Lubię Cute Girls Doing Cute Things ale to było nawet dla mnie lekko poniżej średniej. Wszystkie dziewczynki były bardzo liniowe i nie wyróżniały się zbytnio niczym szczególnym. Na pochwałę zasługuje natomiast używanie w anime istniejących w rzeczywistości i licencjonowanych na potrzeby bajki gier planszowych. Nie ukrywam, że prawdopodobnie spróbuję zagrać w znaczną większość. Zgaduję również, że celem tego anime było właśnie pokazanie gier planszowych a nie napisanie sensownej fabuły, toteż jestem w stanie to wybaczyć.

Mimo problemów fabularnych anime to było przyjemne do oglądania i nie raziło w oczy złą animacją lub innymi oczywistymi przypadłościami. Lekkie i niewymagające skupiania pełni uwagi anime w sam raz do śniadania czy kolacji.

Kandagawa Jet Girls

Okładka "Kandagawa Jet Girls"

Studio: TMS

Gatunki: Sport, Ecchi

Opis: Jet Racing to połączenie wyścigów skuterów wodnych i strzelania z karabinów na wodę, które stało się niesamowicie popularne na całym świecie. Namiki Rin marzy o zostaniu zawodniczką tego sportu. Po spotkaniu ładnej i imponującej jej Aoi Misy zdaje się, że marzenie Rin jest w zasięgu ręki!

Recenzja: Anime “Kandagawa Jet Girls” miało stanowić reklamę gry autorstwa Marvelous (twórsy serii “Senran Kagura”) i spełniła swoje zadanie perfekcyjnie.

Wiedząc o tym, że jest to tylko reklama nie miałem zbyt wysokich oczekiwań co do tego anime i wyszło mi to na dobre. Dostałem dokładnie to, czego oczekiwałem. Kilka scen ecchi z nieocenzurowanymi piersiami bohaterek (dziękuję ci AT-X) i standardową historię o spełnianiu marzeń.

Story jak już napisałem wyżej jest proste i liniowe. Nie było ono jednak złe. Delikatny romans między głównymi bohaterkami był bardzo przyjemny a i każda z postaci przedstawionych w anime miała solidny kawałek screen time’u.

Jak można się domyślić anime to nadrabia punkty character designem. Ze względu na to, że jest to ecchi, wszystko w designach bohaterek jest dosyć erotyczne i wyolbrzymione. Widząc ich kostiumy sportowe przypomniałem sobie o anime “Keijo!!!!!!!!” tylko z mniejszą ilością bezsensownych ero scen i dużo lepszym plotem.

Jeżeli szukacie anime z rozległym plotem i mocnymi zwrotami akcji to nie jest to anime, za które będziecie chcieli się zabrać. Jeżeli lubicie jednak obejrzeć czasami przyjemne i lekkie ecchi z ładnymi dziewczynkami to nie musicie rozglądać się nigdzie dalej.

Ore wo Suki nano wa Omae dake ka yo (OreSuki)

Studio: CONNECT

Gatunki: Komedia, Romans, Drama, Slice of Life

Opis: Pytanie: Co zrobiłbyś, gdyby dziewczyna w której jesteś zakochany wyznała ci miłość? W dodatku co, gdyby była to też inna dziewczyna? Popularna starsza uczennica ubóstwiana przez całą szkołę i twoja koleżanka z dzieciństwa. Zgaduję, że byłbyś w siódmym niebie. Jest tylko jeden problem – co, gdyby zawartość tych wyznań była inna niż myślałeś?

Recenzja: “OreSuki” to jedna z dwóch bajek, których odpowiedniki mangowe czytałem wcześniej, manga była jednak swojego czasu bardzo do tyłu i sporo wydarzeń z anime nie miało wtedy miejsca w skanlacji, w związku z tym jestem prawie obiektywny. “OreSuki” zademonstrowało, że z romansów można wycisnąć jeszcze bardzo dużo i pokazało to w sposób zdecydowanie nietypowy. Zwroty akcji w tym anime momentami doprowadzały mnie do zawału serca.

Fabuła z którą rozgrywało się anime to nie jest typowy romcom, głównie za sprawą Joro, który jest jednym z najpotężniejszych i najbardziej toksycznych MC jakich widziałem od lat. Chciałbym powiedzieć, że jest to wada ale nie umiem. Jest to postać, która wprawia w ruch wszystkie wydarzenia i jest tak nietypowa w tym gatunku, że stanowiło to dla mnie niesamowitą zaletę. Postaci poboczne są nienajgorsze i ewidentnie dopasowane do każdego rodzaju widowni. W tym wypadku sprawdziło się jednak powiedzenie “Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.”. W wyniku wprowadzenia tak dużej ilości postaci, każda poza Joro i Pansy wydaje się mega nudna i widać było, że nie przykładano do nich tak dużej uwagi.

Najbardziej kłującym w oczy błędem fabularbnym był character development Joro. Z początkowego “skurwysyna” zrobił się bardzo miły i jego mroczne komentarze i docinki zeszły na drugi plan. Wydarzyło się to dosłownie z odcinka na odcinek i jest to rzecz która nie do końca mi się podoba. Bardzo lubię dobry rozwój personalny postaci ale jak dla mnie był to właśnie przykład jak nie powinno się tego robić.

Character design był bardzo solidny, z resztą ciężko było coś zepsuć jeżeli ich mundurki są tak nieskomplikowane. Paleta kolorów samego anime była ultra jasna i muszę przyznać, że nie do końca mi się podobała. Nie wpłynęło to jednak za bardzo na moje odczucia dotyczące anime, gdyż zdecydowanie nadrabiał to wygląd postaci a w szczególności ich twarze, do których zdecydowanie przywiązano uwagę.

Najpotężniejszą wadą tego anime jest zakończenie. Nie wiem, kiedy ostatnio byłem tak bardzo zdenerwowany zakończeniem, jakie dostarczyło mi anime. Poczułem się, jakbym dostał ostrego plaskacza w twarz od twórców. Zabrakło dosłownie 5 dodatkowych minut, żeby wszystko się rozwiązało. Autorzy stwierdzili jednak, że fajnie byłoby mieć dobrą sprzedaż BD i postanowili wydać zakończenie w formie OVA o tytule “Ore wo Suki na no wa Omae Dake ka yo ~Ore-tachi no Game Set~ zaplanowanej na lato 2020.

Pomimo opisanych wyżej wad nie była to tragedia i do przedostatniego odcinka anime w mojej głowie miało rating 9. Po ostatnim spadł on jednak do 7. Jeżeli jeszcze nie oglądaliście tego anime to radzę poczekać do wydania OVA.

Rifle Is Beautiful

Studio: Studio 3Hz

Gatunki: Komedia, Slice of Life, Sport

Opis: Kokura Hikari to uczennica pierwszej klasy liceum, która lubi strzelectwo. Zapisała się ona do szkoły “Chidori High School” ze względu na to, że posiadała ona klub strzelecki. Okazało się jednak, że klub ten został rozwiązany. Hikari miała tylko jeden dzień na znalezienie ilości osób wystarczającej do jego wznowienia. Na szczęście udało jej się odszukać inne pierwszoklasistki, które spotkała na zawodach w gimnazjum. Tak zaczyna sie przygoda klubu strzeleckiego “Chidori High”.

Recenzja: “Rifle is Beautiful” to anime, które dostarczyło dokładnie tyle ile zapowiadało. Szkoda tylko, że twórcy opanowali przeciąganie wydarzeń do stopnia mistrza.

Fabuła tego anime jest prosta i niezbyt porywająca. Dziewczynki zakładają klub strzelecki w swojej szkole, trenują i jeżdżą na zawody. Strzelanie przeplata się w tym wszystkim z życiem pozaszkolnym. Największą wadą fabuły jest niesamowite przeciąganie wszystkich wydarzeń. W trakcie 12 odcinków tylko dwa razy miałem okazję zobaczyć zawody (w tym jedne nieoficjalne). Peak prokrastynacji nastąpił pod koniec serii, gdzie 5 odcinków przeznaczone jest na jeden arc, który powinien mieć maksymalnie 2 z nich. Twórcy stwierdzili, że zamiast wprowadzić w anime więcej historii fajnie byłoby pokazać 3/4 z dziewczynek obecnych na zawodach niebędących nawet uprzednio częścią fabuły. Kompletnie nie wiem jaki cel miał ten proceder i chyba już się nie dowiem.

Character design jest solidny, nic poza tym. Każda z postaci ma inny charakter i zdecydowanie różnią się od siebie też wyglądem. Najbardziej moją uwagę przyciągnął design strojów strzeleckich, gdyż wyglądają one jak spadochrony pomimo tego, że według opisów, które przedstawiają nam postaci stroje te powinny być dopasowane.

Pomysł na to anime moim zdaniem jest bardzo dobry. Niestety gorzej wypadło jego przelanie na postać anime. Nie zrozumcie mnie źle, nie jest to anime złe. Niektóre decyzje twórców sprawiają jednak, że plasuje się gdzieś idealnie w środku stawki. Pomimo tego, że było dosyć nudne to główne bohaterki utrzymały mnie przy nim na 12 odcinków i warto je obejrzeć chociażby ze względu na nie.

Shinchou Yuusha: Kono Yuusha ga Ore TUEEE Kuse ni Shinchou Sugiru (Shinchou Yuusha)

Studio: White Fox

Gatunki: Fantasy, Przygodowe, Komedia, Isekai

Opis: Bogini Rista przyzywa bohatera, który ma za zadanie pomóc jej w ocaleniu świata na poziomie trudnym niczym w grze RPG. Bohater – Seiya jest wyjątkowy w każdym aspekcie. Jest on niestety również niesamowicie ostrożny do tego momentu, że kupuje 3 zestawy zbroi (jeden do noszenia, jeden na zapas i jeden na zapas zapasu) i używa swojej całej siły na pokonanie słabych slime’ów (na wszelki wypadek).

Recenzja: “Shinchou Yuusha” to bajka, która dostarczyła mi chyba najbardziej satysfakcjonujące zakończenie. Za sam ten fakt należy się jej wielki plus. Nie dostałem cliffhangera tylko miły happy end z nadzieją na sequel. Nie ukrywam, że jest to bajka przed którą wzbraniałem się najbardziej (ze względu na moją nienawiść do isekaiów) i bardzo tego żałuję. Cieszę się jednak, że się przemogłem. Jest to historia przeplatana komedią, romansem jak i dramą.

Sam pacing serii moim zdaniem jest bardzo odpowiedni. O ile z początku historia wydawała się bardzo prosta o tyle na końcu zaczęła się robić bardzo skomplikowana ale dalej na tyle uporządkowana, żebym był w stanie złożyć wszystko do kupy.

Postać MC z początku bardzo unlikeable i dziwne pod koniec stała się głęboka i przyjemna. Tak samo stało się w wypadku bogini Ristarte. Bardzo miło było mi obserwować ich postęp w całej rozciągłości serii. Postaci poboczne pomimo tego, że pokazywały się rzadko to za każdym razem wprowadzały do fabuły nowe twisty za co chylę autorowi czapkę z głowy. Nie wiem jak udało mu się sprawić, żeby każda postać miała swój wpływ na przebieg fabularny.

Character design w tym anime jest bardzo poprawny i bezpieczny. Każda z postaci ma swoje cechy rozpoznawcze i nie jest nudna z charakteru jak i wyglądu. Kolory w anime są bardzo stonowane i przyjemne w odbiorze. Dodatkowo podobało mi się dyskretne używanie CGI w sposób nie rażący w oczy a uwydatniający wizualny odbiór anime.

Nie ma chyba rzeczy do której mogę się mocno czepić, więc jedyne co mogę wam powiedzieć to zachęcić do obejrzenia i zbudowania swojej własnej opinii. Ja jako antyfan isekaiów miałem przy nim kupę dobrej zabawy i na pewno zapadnie w mojej pamięci na dłużej niż jeden sezon.

Val x Love

Studio: Hoods Entertainment

Gatunki: Komedia, Romans, Ecchi, Nadprzyrodzone

Opis: Licealista Akutsu Takuma nauczył się akceptować swój styl życia samotnika i wystarcza mu nauka, lecz kiedy bóg Odyn wybiera go do ocalenia świata wraz z dziewięcioma walkiriami, które napędza intymność, Takuma-kun może pożegnać się ze swoim pustelniczym trybem życia.

Recenzja: Val x Love to typowe fanservice anime. Fabuła nie jest zbyt porywająca ale bardzo podoba mi się wtrącenie systemu poziomów bez przenoszenia wszystkiego do formatu VRMMO. Pomijając ten fakt cała historia, która toczy się przez 12 odcinków jest całkiem prosta i przyjemna w odbiorze. Myślę, że można było zrobić to lepiej ale mimo wszystko nie było tak źle jak w niektórych innych anime tego gatunku (High School DxD 3 sezon i wyżej). Drugim potężnym plusem jest ilość bohaterek, które otaczają MC. Jest ich aż osiem. Każda z nich ma zdecydowanie inny charakter i różnią się od siebie designem na tyle, że pomimo ich dużej ilości nie miałem ani razu problemu z rozpoznaniem która postać to która. Anime zawiera bardzo rozsądną ilość fanservice’u w którym każdy może znaleźć coś dla siebie. W tym momencie pojawia się również pierwszy potężny minus. GDZIE SĄ SUTKI? Pomimo tego, że przy kilku scenach ewidentnie powinny być one widoczne autorzy bali się ich jak ognia i za wszelką cenę unikali ich pokazywania. Rozumiem to, że chcieli oni móc wyemitować tą baję na stacjach innych niż AT-X ale przynajmniej moim zdaniem cenzura przy niektórych scenach była niemożliwa do wytrzymania.

Przykład jednej z takich scen.

Pomijając to i niezbyt ambitną fabułę, całość była całkiem solidnym fanservice anime i jeżeli ktoś nie lubi tego elementu to zdecydowanie nie poluibi też całości, gdyż na tym właśnie to anime zzostało zbudowane. Osobiście moje odczucia co do niego są mocno mieszane, z jednej strony był to przyjemny, niewymagający myślenia seans a z drugiej strony sprawa sutkowa do teraz powoduje u mnie zbulwersowanie. Sądząc po zakończeniu możemy spodziewać się 2 seazonu pod warunkiem, że studio będzie chciało to kontynuować bazując na sprzedaży merchu i Blu-Ray’ów.

Watashi, Nouryoku wa Heikinchi de tte Itta yo ne!

Studio: project No. 9

Gatunki: Akcja, Przygodowe, Komedia, Fantasy

Opis: Kiedy Adele von Ascham ukończyła 10 rok życia dostała strasznego bólu głowy. Wtedy też wróciły do niej wspomnienia ze swojego poprzedniego życia jako osiemnastoletnia japońska dziewczyna Kurihara Misato. To życie zmieniło się jednak nie do poznania, kiedy Misato umarła próbując pomóc małej dziewczynce i spotkała bóstwo. Podczas tego spotkania miała ona dziwne życzenie. Poprosiła o przeciętne umiejętności w swoim następnym życiu. Jak się wkrótce okaże, kilka rzeczy (włącznie z jej życzeniem) nie poszło do końca zgodnie z planem.

Recenzja: Cute Girls Doing Cute Things. Wydaje się to takie proste ale jednocześnie adaptacja ta jest tak dobra, że to dosłownie to co myślałem przez całe anime. Już od pierwszego odcinka miałem bardzo dobre przeczucia co do tej bajki. Historia jest w miarę interesująca a wszystko zaczyna się od parodii typowego isekaia co już jest dla mnie znacznym plusem ze względu na to, że ostatnimi czasy nie jestem już w stanie oglądac isekaiów przez to, ile w ostatnim czasie się ich ukazało.

Przez całą długość anime mamy okazję poznać main cast składający się z 4 dziewczynek formujących party i postaci pobocznych, które przez reżysera zostały wpasowane w sposób idealny. Każda z nich jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju ale żadna z nich nie jest kreowana na ważniejszą niż być powinna. Wnoszą one tyle, ile jest potrzebne na rzecz fabuły i nic więcej poza to. Sprawia to, że fabuła wydaje się jednowątkowa i dzięki temu całe doświadczenie z oglądania było zdecydowanie ciekawsze.

Sam character design to cud miód i orzeszki. Bardzo lubię anime fantasy i magiczne dziewczynki, więc bajka ta zdecydowanie mi odpowiada. Postać Mile jest bardzo likeable a jej charakter idealnie wpasowuje się w motyw tego anime.

Myślę, że w tym sezonie jest to zdecydowanie moje ulubione anime i polecam obejrzeć chociaż 3 odcinki jeżeli uciekło wam ono z radaru. Zaufajcie mi, nie zawiedziecie sie.

Podsumowanie

Ten sezon był chyba jednym z najnudniejszych jaki spotkałem od ostatnich kilku lat. Poza kontynuacjami nie obejrzałem żadnej bajki, która porwałaby mnie jakoś niesamowicie. Większość anime była przeciętna albo kompletnie nietrafiona.

Oglądając już sezon Zima 2020 wiem jednak, że warto było przeczekać jeden sezon posuchy dla następnego wypchanego po boki ciekawą zawartością.

Opisy i gatunki zostały przetłumaczone przeze mnie i pożyczone z serwisu AniList.