Kotodama: The 7 Mysteries of Fujisawa – recenzja

Przegląd

Deweloperzy: Art Co. Ltd, PQube Limited

Wydawca: PQube Limited

Opis: Witamy w Akademii Fujisawa – instytucji edukacyjnej, w której pozory zawsze mylą, a każdy uczeń skrywa mroczną tajemnicę. Po zawarciu z demonicznym lisem paktu, który zapewnił ci moc rozpraszania iluzji, musisz przeniknąć do pełnej sekretów Akademii Fujisawa i odkryć straszliwą prawdę kryjącą się za fasadą normalności.

Recenzja

“Kotodama” to pierwsza gra od PQube która została przez nich nie tylko wydana i przetłumaczona ale i też stworzona od podstaw we współpracy ze studiem Art Co. Ltd. W związku z tym stwierdziłem, że dam szansę ich pierwszej własnej produkcji i tak właśnie pudełkowa wersja tej gry w wydaniu na Switcha trafiła do moich rąk z Amazonu.

Fabuła

Fabuła gry “Kotodama” jest… o dziwo zaskakująca. Pomimo tego, że oczekiwałem bardziej lekkiej i przyjemnej historii przerywanej grą w match 3, zostałem pozytywnie zaskoczony tym, że moje wybory mają faktyczny wpływ na przebieg całej gry.

W grze do odblokowania są 3 endingi – zły, dobry i prawdziwy. Tylko jeden z nich, czyli prawdziwy umożliwi jednak faktycznie zakończenie historii i pokaże wszystko, co gra ma do zaoferowania.

Bardzo spodobał mi się pomysł pierwszych dwóch “symulowanych” playthrough. Dopiero trzecie podejście do przejścia gry jest tym prawdziwym i tym, które doprowadzi nas do któregoś z faktycznych zakończeń. Było to coś, czego kompletnie się nie spodziewałem i bardzo mi się spodobało. Wkrótce to, co tak bardzo mi się podobało wróciło do mnie i ugryzło mnie, że tak powiem, w dupę, ale o tym w kolejny rozdziale tej recenzji.

Sama historia jest dosyć wciągająca, i posiada twisty, których kompletnie nie spodziewałem się kupując grę w wydaniu pudełkowym za 50 zł. Pomimo pierwszego dosyć średniego wrażenia, im dłużej grałem w tą grę tym bardziej chciałem ją skończyć i dowiedzieć się, jak zakończy się całość tej opowieści. Nie mogę jednak powiedzieć, że jest to rewolucja fabularna. O ile jest całkiem wciągająca to tajemnice mają bardzo banalne rozwiązania, do których mogłem dojść po 3 minutach chapteru i następne 20 musiałem udawać, że jeszcze nie wiem o co chodzi.

Dopiero ósma ukryta tajemnica okazała się tą, o którą naprawdę chodzi w tej grze i jednocześnie bardzo mnie ona ucieszyła, gdyż do tego momentu gra była dosyć mierna. W tym momencie fabuła zaczęła się robić naprawdę interesująca i losowe wyrwane z kontekstu i porozrzucane w trakcie całej gry kawałki historii zaczęły składać się w jedną całość.

W grze wcielamy się w rolę ucznia, który przenosi się do Akademii Fujisawa. Jak można się domyślić, nasza postać jest stosunkowo neutralna, jak to typowy MC w visual novelce.

Mamy jednak również swojego towarzysza – latającego liska o imieniu Mon. Ten akurat irytował mnie swoimi wtrąceniami i docinkami podczas dialogów – wybijało mnie to po prostu z rytmu.

Reszta “składu” tej gry to dosyć liniowe postaci, które przynajmniej raz widzieliście w którejś z licznych VNek dostępnych już od lat na rynku – bogata panienka tsundere, inteligentny i jednocześnie dosyć “luźny” przewodniczący samorządu uczniowskiego czy poważna wiceprzewodnicząca. W tej kwestii nie spodziewałem się jednak wielkich zaskoczeń a same role postaci były napisane dosyć dobrze.

W oczy raziły mnie jednak błędy interpunkcyjne i literówki w tłumaczeniu. Znalazłem ich kilka albo i trochę więcej niż kilka, nie przeszkadzały one jednak i nie występowały zbyt często.

Gameplay

W przypadku standardowej VNki ten rozdział recenzji nie miałby prawa bytu. “Kotodama” nie jest jednak codzienną i standardową nowelką.

Główny bohater posiada moc, która umożliwia mu zmuszenie obiektu poddawanego tej mocy do powiedzenia prawdy. W grze odbywa się to za pomocą “rozbieranej” gry “match 3” z małym twistem.

O ile w przypadku standardowego przedstawiciela tego gatunku gier logicznych “klocki” możemy przestawiać we wszystkich kierunkach, o tyle w przypadku “Kotodamy” możemy tylko przerzucić kulkę na samą górę rzędu. Automatycznie spowodowało to, że gra stała się jednocześnie trochę trudniejsza i ciekawsza.

Ten ciekawy element tej gry w pewnym momencie stał się jednak dla mnie równie irytujący co fajny. W trakcie przechodzenia gry celem znalezienia wszystkich zakończeń wszystkie z tych układanek musiałem przechodzić kilka razy, co w pewnym momencie zaczęło być nudne i tylko wydłużało zbędnie gameplay.

Oprawa graficzna samego UI już prawidłowej visual novelki była całkiem przyjemna i przejrzysta. Brakowało jej jednak funkcjonalności. O ile w trakcie gry mogłem zapisać “Quick Save” o tyle na ekranie startowym nie mogłem już do niego wrócić. Musiałem zacząć nową grę albo wszytać pełnoprawny zapis i dopiero wtedy otrzymywałem możliwość załadowania “Quick Save’u”. Zabieg trochę bezsensowny i bardzo utrudniający życie.

Postacie i artstyle

Designy głównej obsady są bardzo lekkie i przyjemne. Ich oczy błyszczą i mrugają a usta ruszają się podczas wypowiadania kwestii.

Jedyne do czego mogę się przyczepić to bardzo mało “wersji” każdej z postaci. Momentami ich wyrazy twarzy kompletnie nie pasowały do sytuacji zobrazowanej tekstem i było to bardzo widoczne. Wybaczyłem to jednak ze względu na niezłą fabułę, która podciągnęła trochę ten problem.

Same bardzo luźne designy postaci stanowią w tej grze jednak również przykrywkę dla zdecydowanie mroczniejszych i okrutnych CG, które można odkryć w jej trakcie.

Tła scen są dosyć niezłe i przyzwoicie dopracowane, nie brakuje w nich dobrze zrealizowanego oświetlenia czy szczegółów. Dobrze współpracują one ze stylem graficznym samych postaci i wprowadzają całkiem sensowną równowagę.

Podsumowanie

Pomimo dosyć niskiej ceny gry i mocno średnich opinii online, dostałem więcej niż oczekiwałem.

“Kotodama” to przyjemna i całkiem solidna nowelka. Fabularnie jest ona dosyć solidna a element match 3 wprowadza różnorodność do rutyny przeciętnej VNki.

Nie zostałem jakoś niesamowicie zaskoczony jej zawartością ale spędziłem 10 godzin w całkiem przyjemny sposób i nie grało mi się w tą grę nie najgorzej pomimo kilku mniejszych problemów.

Mimo wszystko nie kupiłbym jej jednak za pełną cenę, która podana jest na Steamie, czyli 107,99 zł. Poczekałbym jednak na promocję -50% i dopiero wtedy podjął decyzję o zakupie.